Malownicza Kreta zimową porą.

 

 

W tym roku podczas ferii zimowych polecieliśmy na Kretę. Pierwotnym planem było spędzić ferie w górach w Norwegii (oczywiście na biegówkach), ale w ostatniej chwili zrezygnowaliśmy z tej opcji. Powodem były tanie bilety lotnicze oczywiście.

W sumie dobrze, że tak zrobiliśmy. Krótko przed wyjazdem Ala złamała palec u nogi. Nie mogę powiedzieć, żeby dziecko cierpiało z tego powodu- w sumie się cieszyła, że nie będzie musiała nam towarzyszyć podczas trzydziestokilometrowych wycieczek narciarskich.

Zaletą spędzania wakacji poza sezonem jest to, że jest bardzo mało turystów, duży wybór hoteli i są one tańsze. No i nie jest oczywiście za gorąco (po ostatnich wakacjach w upale mamy dość).

Wylądowaliśmy w Chanii, lotnisko było zupełnie puste. Jak się okazało lądował tam tylko samolot z Norwegii i kilka z Aten, nic więcej. Odebraliśmy auto i pojechaliśmy do Heraklionu, gdzie spędziliśmy dwie noce. Heraklion jest dość ładnym i małym miastem, zwiedziliśmy je w godzinę. Dobrze, że nie mieliśmy zamiaru być tam dłużej, bo nie wiem, co bym miała tam robić. W mieście o dziwo było pełno policji, podejrzana sprawa.

Jedząc greckie przysmaki w jakimś lokalnym, tanim barze, oglądaliśmy transmitowany w telewizji mecz koszykówki o puchar Grecji. Nie mielismy pojęcia, że jest on grany w Heraklinie, dopóki nie wróciliśmy do hotelu otoczonego przez policję. Z przerażenia zapytaliśmy obsługę w hotelu, co się dzieje i jak się okazało, zwycięska drużyna przebywała w tym hotelu i niebawem mieli się tu pojawić. Szczerze mówiąc nie bardzo znam się na drużynach koszykarskich, zwłaszcza z Grecji, ale widząc zbierających się pod budynkiem kibiców niczym największa fanka czekałam na nich i im gratulowałam, a następnego dnia konsumowałam śniadanie w ich towarzystwie.

Po trzech dniach zwiedzania okolic Heraklionu, zabytków w postaci ruin i generalnie wschodniej części wyspy, wróciliśmy do Chanii. W tym mieście mieliśmy wynajęty apartament, gdzie na przywitanie od właściciela dostaliśmy m.in. cytrynowy likier domowej roboty. Nie wypadało nie skonsumować.

Chania okazała się najpiękniejszym miastem jakie odwiedziliśmy na tej wyspie. Nic dziwnego, że ładne i zadbane centrum przyciąga tłumy turystów. Zastanawiam się nad tym, czy w sezonie jest tam również tak tanio, gdyż grecka pita kosztowała zaledwie 2,5 euro.

Po obejrzeniu miasta zwiedzaliśmy południowo-zachodnią część wyspy, dużo ciekawszej jak dla mnie. Piękne i duże piaskowe plaże w bliskim towarzystwie wysokich gór cieszyły nasze oczy. A co najważniejsze, wszystko mieliśmy tylko dla siebie, bo żywej duszy tam nie spotkaliśmy. Przejeżdżając przez góry mijaliśmy piękne wąwozy.

Każda miejscowość w której się zatrzymywaliśmy była interesująca. Wiele razy przejechaliśmy z północy na południe wyspy, za każdym razem wybierając inną trasę. w ten sposób odkrywalismy nowe zakątki. Jadąc kilkadziesiąt kilometrów rzadko spotykaliśmy kogoś na drodze.

Pogoda rozpieszczała nas.

20180222_095832
Chania

20180223_112245

20180221_123148

Reklamy

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s